Czy najpopularniejsze sposoby poprawienia wydajności Windows XP - defragmentacja, czyszczenie rejestru, odzyskiwanie wolnej pamięci - są skuteczne? Kto by nie chciał zwiększenia wydajności swojego komputera dzięki kilku sprytnym sztuczkom? W Internecie znajduje się mnóstwo porad i programów, które mają w tym pomóc. Wokół tego tematu narosło jednak sporo mitów. Chciałbym zdemaskować fałszywe porady, które w najlepszym przypadku nie mają wpływu na działanie Windows, ale mogą też przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. Wbudowane w Windows narzędzie do defragmentacji to pozbawiona niektórych funkcji wersja programu Diskeeper. Największym minusem jest fakt, że nie potrafi defragmentować pliku wymiany, ale jak to zrobić - już pisałem. Nie ma potrzeby regularnego defragmentowania dysku w domowym komputerze, bo czas poświęcony na tę operację jest nieadekwatny do ewentualnych korzyści. Oczywiście, zarówno defragmentator systemowy, jak i inne specjalnie do tego celu stworzone programy poprawiają wydajność systemu, ale nawet w bardzo wykorzystywanym komputerze nie ma sensu robić defragmentacji co tydzień czy nawet co miesiąc. Sądzę, że 2 razy w roku wystarczy. Częstsze wykonywanie tej operacji raczej nie da zauważalnej różnicy w szybkości działania maszyny. Decyduje o tym kilka czynników. Po pierwsze - twarde dyski już od kilku lat cechują się bardzo krótkimi czasami dostępu. Po drugie - im większy dysk, tym mniejsze zjawisko fragmentacji, a współczesne napędy mają naprawdę ogromne pojemności. Jeśli na dysku jest dużo wolnego miejsca, to z reguły znajdzie się odpowiednio duża przestrzeń, żeby zapisać plik w jednym kawałku. Po trzecie - spora ilość pamięci RAM w nowych komputerach ogranicza liczbę operacji na pliku stronicowania. Im więcej pamięci RAM w komputerze, tym mniejszy wpływ fragmentacji plików na wydajność. Po czwarte - w przypadku systemu plików NTFS obserwuje się niewielki spadek wydajności spowodowany fragmentacją plików (można powiedzieć, że NTFS jest odporny na fragmentację). Jeśli korzystasz z partycji FAT, lepiej przekonwertować ją na NTFS niż defragmentować dysk.
Kinowa „Lalka” Macieja Kawalskiego ma rozmach, piękne kostiumy i znakomitych aktorów. Zabrakło w niej jednak sceny, w której Prus zawarł być może swoje najważniejsze przesłanie: śmierci Ignacego Rzeckiego – ostatniego romantyka – i trzech łacińskich słów odnalezionych w jego kieszeni.
Podziel się cytatem
W końcowym, powieściowym wątku „Lalki” Prusa doktor Szuman wypowiada do Ignacego Rzeckiego, wciąż czekającego na powrót Napoleona i Wokulskiego, znamienne słowa: „Romantycy muszą wyginąć, to darmo: dzisiejszy świat nie dla nich….Powszechna jawność sprawia to, że już nie wierzymy ani w anielskość kobiet, ani w możliwość ideałów. Kto tego nie rozumie, musi zginąć albo dobrowolnie sam ustąpić…”. Rzecki zostaje potem sam. Wkrótce umiera. W jego pokoju - z okrągłym stołem z czarnym kałamarzem, ćwierćwiekową pajęczyną i ćwierćwiekową firanką - gromadzą się dawni znajomi. Na koniec zostają tylko Szuman i Ochocki. „Przypatrz mu się pan - mówi doktor Szuman - ostatni to romantyk! Jak oni się wynoszą… Jak oni się wynoszą….”. Ochocki pochyla się, by ująć „zimną już rękę Rzeckiego”, gdy nagle w bocznej kieszeni zmarłego dostrzega list Węgiełka z nakreśloną strofą Horacego: Non omnis moriar (Nie wszystek umrę).
„Czy to wszystko nadal jest katolickie?” oraz „Co właściwie robicie, Niemcy?” - takie pytania mieli usłyszeć w Rzymie dwaj niemieccy biskupi pomocniczy podczas kursu dla nowo mianowanych hierarchów. Ich relacje pokazują, że kontrowersje wokół niemieckiej „drogi synodalnej” budzą poważne pytania także wśród biskupów z innych krajów.
Joshy Pottackal, biskup pomocniczy Moguncji, przyznał w rozmowie z katholisch.de, że niemiecka „droga synodalna” jest za granicą postrzegana krytycznie. Jak powiedział, pytano go, czy Niemcy rzeczywiście uczestniczą w międzynarodowym procesie synodalnym i „czy to wszystko nadal jest katolickie”. Hierarcha odpowiadał, że Kościół w Niemczech jest częścią Kościoła powszechnego, zastrzegając jednocześnie, że wokół niemieckich debat krąży „wiele fake newsów”.
Biskup siedlecki Kazimierz Gurda, biskup pomocniczy siedlecki Grzegorz Suchodolski oraz bp senior radomski Henryk Tomasik (pierwszy od lewej), pochodzący z diecezji siedleckiej z ikoną dla Leona XIV
Po zakończeniu audiencji ogólnej polscy biskupi przekazali dziś Leonowi XIV ikonę błogosławionych Męczenników Podlaskich: Wincentego Lewoniuka i dwunastu towarzyszy. Została ona napisana przez Małgorzatę Waszkiewicz z okazji obchodzonej w tych dniach 30. rocznicy wyniesienia na ołtarze unickich męczenników.
Ikonę błogosławionych Męczenników Podlaskich wręczyli dziś Papieżowi biskupi siedleccy Kazimierz Gurda i Grzegorz Suchodolski oraz pochodzący z diecezji siedleckiej biskup senior diecezji radomskiej Henryk Tomasik.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.