Reklama

Renesans wiary

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie wiem, co tak naprawdę skłoniło mnie do uzewnętrznienia moich myśli. Może moje refleksje czekały na jakiegoś godnego słuchacza, a może to chęć podzielenia się z kimś swoimi przeżyciami zaowocowały tym listem. Moje doświadczenia, jak i najbliższej rodziny stały się punktem wyjścia i tłem dla refleksji o moim stosunku do Boga. Taki wstęp wydawać się może dla wielu z Was zbyt patetyczny, ale rzeczywiście tak się stało. Aby jednak zacząć pisać o tym, co zmieniło się w mojej duszy, muszę przedstawić przyczyny tych zmian.
Na początku chcę opowiedzieć o swoim życiu. Otóż moje egzystowanie przebiegało bez większych trudności: udane dzieciństwo, niezapomniane, beztroskie lata liceum, pomyślne wejście w dorosły świat, wymarzona uczelnia i kierunek, trochę samodzielności. Czego chcieć więcej! W czasie studiów oddawałam z siebie całą swoją energię. Moje życie wypełniała nauka, praca oraz dość bogate życie towarzyskie. Ktoś zapyta o Boga - owszem, gdzieś tam był pomiędzy niedzielnymi spotkaniami ze znajomymi. Wszystko przebiegało pomyślnie, dopóki moje życie nie ustabilizowało się. Przyszła kolej na otwarcie kolejnego etapu w moim jakże uporządkowanym bytowaniu. Gdzieś tam, wśród natłoku tych wszystkich spraw odnalazłam człowieka, z którym pragnęłam spędzić resztę życia. Wspaniały ślub, kwiaty, gratulacje, a potem wspólna codzienność...
I nagle zaczął się mój dramat z nowotworem w roli głównej. Nie chcę tutaj rozwodzić się nad etapami oswajania się z tą jakże straszną chorobą. Rozpoznanie guza, moje załamanie, wsparcia i pocieszenia ze strony najbliższych - to wszystko mam już na szczęście za sobą. Ten właśnie okres w moim życiu uważam za najtrudniejszy. Lekarze mówią, że tymczasowo nie mogę podjąć pracy, bo każdy wysiłek wiąże się z nadwerężeniem oka (bo tu zlokalizowano raka). Zlekceważenie tego mogłoby spowodować trwałe i nieodwracalne zmiany w oku, a co za tym idzie pogorszenie i tak już słabego widzenia.
W związku z tym mam teraz dużo czasu, aby wszystko to przemyśleć. Muszę przyznać, że nie jest to łatwe i często problemy przerastają mnie. Już na samym początku posypała się seria pytań: „Dlaczego ja? Za co zostałam ukarana? Dlaczego muszę to wszystko przeżywać akurat teraz, kiedy świat stoi przede mną otworem? A teraz muszę go oglądać jakby przez kraty więzienne...” Pytania te z wielkim żalem kierowałam do Boga. Z wielką niepewnością patrzyłam w przyszłość i pytałam Go, czy pozwoli mi jeszcze cieszyć się życiem tak, jak kiedyś. Szukanie odpowiedzi na te pytania jest bardzo trudne.
Teraz zastanawiam się czy warto. Po co tracić na to czas. Trzeba cieszyć się z tego, co dzieje się teraz. Ciągle muszę się uczyć, jak żyć, aby choroba nie zdominowała i nie sparaliżowała mojego życia. I tu właśnie z pomocną dłonią spieszy sam Bóg, który próbuje uczyć mnie pokory i cierpliwości. Odkąd mam więcej wolnego czasu, częściej rozmawiam w myślach z Bogiem. Dialog ten w jakiś dziwny sposób dodaje mi sił do zmagania się z moją chorobą. W czerwcu minął rok jak dokonano rozpoznania guza. Teraz mogę powiedzieć, że był to czas dany mi w szczególny sposób od Boga. W mojej chorobie minął już etap wielkich egzystencjalnych pytań typu: „Dlaczego to właśnie ja zostaję doświadczona przez Boga?”. Nie zadaję już tych pytań...
To nasuwa mi pewną historię, która gdzieś bardzo głęboko tkwi w mojej pamięci. Opowiada ona o pewnym człowieku, który przechadzał się z Bogiem po nadmorskiej plaży. Postacie pozostawiały tylko odciski stóp na wilgotnym piasku. Człowiek ten miał jednak możliwość obserwowania siebie i całego zdarzenia. Wiedział też, że w czasie przechadzki przeżywał głęboki kryzys. W pewnym momencie zauważył ślady stóp tylko jednej osoby i ze smutkiem zwrócił się do Boga z pytaniem, dlaczego pozostawił go w tak trudnej dla niego chwili. Bóg natomiast odpowiedział, że na piasku nie ma śladów człowieka, bo to właśnie On udźwignął go na swoich ramionach, gdy ten nie mógł już iść...
Tę prostą historię przypominam sobie za każdym razem, kiedy brakuje mi sił do przezwyciężania narastających trudności nie tylko tych związanych z moją chorobą. To w pewien sposób umacnia mnie i przypomina o tym, że nie jestem sama. Myślę, że każde cierpienie ma określony, lecz często nie poznany przez człowieka sens. Swoimi refleksjami objęłam też swoich najbliższych. Widzę jak oni jeszcze ciągle nie mogą pogodzić się z tym, co mnie spotkało. Dla nich moja choroba to jednoznaczny wyrok na moje życie. Oni są jeszcze ciągle za daleko od Boga, aby zrozumieć, co daje mi to doświadczenie. Mogłabym tu jeszcze użyć wielu wzniosłych słów, ale to i tak nie oddałoby stanu mojej duszy, która przeżywa teraz renesans wiary w Boga.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mnożyć obowiązki cudze, zwalniać własne bark

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Jeśli pozwolicie się prowadzić duchowi, nie będziecie podlegać Prawu”. Paweł domyka list przeciwstawieniem dwóch sposobów istnienia całego człowieka, dalekim od dualizmu duszy i materii. „Ciało” (sarx) to człowiek zamknięty w sobie, „duch” to człowiek otwarty na Ducha. Katalog „uczynków ciała” jest jawny, mówi Apostoł, i wylicza piętnaście pozycji. Od nierządu i bałwochwalstwa przez nienawiść, spory, zawiść, gniewy, niewłaściwą pogoń za zaszczytami, niezgodę i rozłamy po pijaństwo i hulanki. Warto zauważyć, że większość listy to grzechy przeciw wspólnocie. „Ciało” niszczy przede wszystkim więzi. Sankcja jest wypowiedziana językiem dziedziczenia: „ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą”. Po stronie przeciwnej Paweł mówi o owocu, w liczbie pojedynczej, zamiast katalogu „uczynków ducha”: „owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie”. Uczynki się robi, owoc rośnie. Dziewięć wymienionych dóbr tworzy jeden organizm życia, którego korzeniem jest miłość. Wulgata w tym miejscu ma listę rozszerzoną do dwunastu owoców i stąd katechizmowa tradycja dwunastu owoców Ducha Świętego. Sama różnica liczb jest pouczająca. Owocowanie łaski nie daje się domknąć w inwentarzu. „Przeciw takim cnotom nie ma Prawa”. To zdanie ma w sobie dyskretny uśmiech. Żaden kodeks nie ściga miłości ani nie penalizuje pokoju. Kto żyje owocem Ducha, ten wypełnia cel Prawa ponad jego literę (zob. glossę na 6 IX, plenitudo legis dilectio). Warunek jest jeden i Paweł stawia go w formie paschalnej: „ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami”. Owoc rośnie na drzewie krzyża. Nie ma dziewięciu słodyczy bez jednego ukrzyżowania. „Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy”. Grecki czasownik znaczy dosłownie iść w szeregu za Duchem, jak żołnierze za znakiem. Życie duchowe jest marszem.
CZYTAJ DALEJ

Czujesz się samotny, nawet wśród ludzi? Pomódl się tą tajemnicą

2026-10-13 21:00

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

pexels.com

Samotność nie zawsze oznacza pusty dom. Można być otoczonym ludźmi i jednocześnie czuć, że nikt naprawdę nie wie, co dzieje się w naszym sercu. Dzisiejsza tajemnica Różańca przypomina, że Bóg przychodzi także do naszej samotności.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Rodzina, Ojczyzna, wolność. Andrzej Poczobut na UKSW

2026-10-14 19:18

[ TEMATY ]

Ks. prof. Ryszard Czekalski

Andrzej Poczobut

UKSW

Andrzej Poczobut i ks. prof. Ryszard Czekalski oraz dr Adam Buława (pierwszy z lewej)

Andrzej Poczobut i ks. prof. Ryszard Czekalski oraz dr Adam Buława (pierwszy z lewej)

Na UKSW gościł dzisiaj Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, uwolniony z białoruskiego więzienia w kwietniu 2026 r. W wypełnionej po brzegi Auli Schumana w kampusie przy ul. Wóycickiego spotkał się ze studentami.

Poczobut jako więzień polityczny stał się symbolem represji reżimu Aleksandra Łukaszenki wobec niezależnego dziennikarstwa. Na UKSW przybył w odpowiedzi na zaproszenie ks. prof. Ryszarda Czekalskiego, rektora uczelni.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję