Reklama

W wolnej chwili

Też coś!

2026-07-14 10:49

Niedziela Ogólnopolska 29/2026, str. 52

[ TEMATY ]

Do powiedzenia

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Zdziwione oburzenie. I tak naprawdę nie wiadomo, czego w tym powiedzeniu, a właściwie okrzyku, jest więcej. Czy zdumienia z bezczelności propozycji, czy oburzenia nonszalancją innych. Intonacją głosu, grymasem twarzy, wzruszeniem ramion, piorunującym spojrzeniem próbuje się wyrazić i wypowiedzieć w tym krótkim zawołaniu to, co nas dotyka. To jest pierwsza rekcja, jeszcze bezrefleksyjna, to jak poderwanie się po ukłuciu, zanim jeszcze sprawdziliśmy, co się tak naprawdę stało. Impulsywne, instynktowne, natychmiastowe. Co jest później, jak już strąciliśmy z siebie ten niedorzeczny pomysł? Jakiś rodzaj refleksji. I w zależności od tego, jak nam się to jawi, nasze emocje idą w stronę rosnącego oburzenia albo łagodnieją i wstyd nam tej pierwszej reakcji, bo może się okazać, że to np. był komplement. Bo może się nam zdarzyć, to niewykluczone, jakiś rodzaj zwiastowania czy też objawienia. A więc róg kotary, na ten przykład, niedbale podniesiony stopą roztargnionego anioła przepuszcza na tę stronę snop innego światła, które akurat pada na nas. A w nim wszystko widać wyraźnie, sensownie, w pełni, i to jest dla nas iluminacja. I to nas zazwyczaj zaskakuje, bo jak może być inaczej. Na co jak na co, ale na coś takiego nie byliśmy absolutnie przygotowani. Co więcej, może paść propozycja wywracająca nasze dotychczasowe życie na nice. Tak się w historii wielokrotnie zdarzało. Wspomnijmy chociażby Jonasza, męża roztropnego, z ustaloną pozycją, w końcu proroka Najwyższego. „Idź do Niniwy – słyszy wyraźnie – i głoś potrzebę nawrócenia, bo inaczej sczezną”. A Jonasz Niniwie życzy jak najgorzej, bo to wróg, a wie, bo jest prorokiem, że Pan jest łaskawy i może ich ocalić. „Też coś” – może i jemu się wyrwało w pierwszym odruchu. A że z takimi poleceniami się nie dyskutuje – Jonasz to wie, jest w końcu prorokiem – salwuje się ucieczką. My też wiemy, nie na wiele się ona zdała w jego przypadku, ale za to mamy tak barwną, piękną i mądrą opowieść.

Naprawdę, choć ją pokrótce znamy, warto znowu przeczytać.

Bywali też tacy, którzy nie korzystali z tego okrzyku, bo pełni ufności szli w te propozycje jak w dym. Tak było chociażby z Adamem Chmielowskim, późniejszym Bratem Albertem, świętym. Najpierw powstanie – to jeszcze jakoś zrozumiałe: młodość, poryw serca, patriotyzm – a później, to już trudniej nam ogarnąć, z salonów bohemy, gdzie dyskutowało się o posłannictwie sztuki, do rynsztoka ratować ludzką mierzwę. Tak o nich na salonach mówiono. Nie na jakiś czas – na resztę życia. I dodajmy, nie licząc na wdzięczność czy zrozumienie, i jeszcze dobrowolnie staje się żebrakiem dla tych ratowanych podopiecznych. Ile musiał widzieć światła, że go było na to stać? A swoją drogą, czy to przybrane imię to przypadkiem nie po Dürerze? Nieważne. Takich sylwetek, gigantów dobroci, pokazać można wiele. Niezwykłe przemiany, jakby z antypodów na drugą stronę, dla samych siebie nie do końca zrozumiałe przewroty, bo tak trzeba. A wszystko to dzięki dotknięciu. To nawet jakoś krzepi. Nam zaś, którzy przegapiają olśnienia, pozostaje rozwój stały, powolny, ale chociaż systematyczny, od tolerancji, przez akceptację, do empatii. Takie stopniowanie w dojrzewaniu. Wydaje się, że to już sporo w zwyczajnym rozwoju duchowym. Choć nie tak spektakularne i gwałtowne, to jednak wymaga wiele uwagi, hartu ducha, systematyczności i pokonywania stereotypów zasiedziałych w zwyczaju i nawyku. Schodzi nam na to szmat czasu, jeśli w ogóle wytrwamy na tej drodze, i nie jest to proste. Prawda? Ale warto podejmować ten trud, rozwijać się duchowo, wewnętrznie, a nawet zadziwiać samego siebie i otoczenie. Może się też wtedy okazać, że i wobec nas inni przechodzą tę drogę od tolerancji tylko do empatii i życie staje się łatwiejsze, barwniejsze i ciekawsze. Poza tym to inwestycja na godziwą przyszłość, kiedyś może się okazać ratunkiem i ocaleniem przed Obliczem Pana. I jeszcze jedno. Jeśli nam się to udaje, to nie powód do chwały i wypinania piersi po ordery. Bo gdzie tam jeszcze do przykazania: „Miłujcie nieprzyjacioły wasze”. Choć, być może, nie przyjdzie nam ten okrzyk z tytułu na usta ze względu na Autora tego przykazania, to w myślach będzie dosyć natrętny. Też coś.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lekarstwo na gangrenę

Italia fascynuje nas z wielu powodów. Kuchnia, morze, góry i krajobrazy, la dolce vita i... słońce, jakże inne, mocniejsze od naszego polskiego. Polacy lubią Włochów, może właśnie z tych powodów. Ja lubię Italię, bo to wyjątkowy kraj, w którym są nie tylko wspaniałe miejsca, ale nade wszystko wyjątkowi ludzie... otwarci, gościnni, szczerzy i sympatyczni. To właśnie oni – obok tego, że zachwalają włoską kuchnię – przekonali mnie, że Italia to też bogactwo umysłu i głębokich myśli. To półwysep znanych na całym świecie artystów, poetów, pisarzy i duchownych, którzy po włosku, nella lingua degli angeli – w języku aniołów, jak twierdzą – dzielą się mądrością, czyli wskazują na to, co w życiu ważne, i dostrzegają to, co w nim istotne.
CZYTAJ DALEJ

Szczecin/ Ponad 150 pielgrzymów idzie na Jasną Górę, przed nimi 531 km

2026-07-29 11:22

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Szczecin

PAP

Najdłuższa w Polsce piesza pielgrzymka na Jasną Górę w środę ma pokonać odcinek ze Szczecina do Stargardu, a do Częstochowy planuje dotrzeć 13 sierpnia. Pielgrzymi, którzy wyruszyli z nadmorskiego Pustkowa w gminie Rewal, mają już w nogach 120 km.

Ponad 150 uczestników 42. Szczecińskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę w środę, po porannej mszy, wyruszyło spod Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na os. Słonecznym. Wiernych, przed którymi dwa tygodnie marszu, pobłogosławił metropolita szczecińsko-kamieński abp Wiesław Śmigiel. „Szczęść Boże. Dobrej drogi” – powiedział arcybiskup po krótkiej modlitwie.
CZYTAJ DALEJ

Rzym: w grudniu spotkanie papieża z włoskimi księżmi

2026-07-30 09:44

[ TEMATY ]

księża

Papież Leon XIV

Karol Porwich/Niedziela

W dniach 11-12 grudnia w Watykanie odbędzie się spotkanie duchowieństwa włoskiego z papieżem Leonem XIV. Głównym punktem wydarzenia będzie audiencja dla księży, zaplanowana na sobotę 12 grudnia. Dzień wcześniej uczestnicy wezmą udział w refleksji i czuwaniu modlitewnym. O inicjatywie poinformował przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch kard. Matteo Zuppi w liście skierowanym do swoich braci w biskupstwwie.

Kard. Zuppi podkreślił, że wydarzenie będzie okazją do wspólnoty, modlitwy i umocnienia braterstwa kapłańskiego. Jak zaznaczył, ma ono pomóc w odnowieniu więzi z Chrystusem oraz gotowości do służby Kościołowi i powierzonym wspólnotom. Nawiązał przy tym do słów Leona XIV, który zachęcał, by nauczanie Soboru Watykańskiego II pozostawało „żywą pamięcią”, nieustannie inspirującą codzienną posługę kapłanów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję