Wizerunek Matki Bożej Łukawieckiej to obraz Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Przedstawia Maryję w postawie stojącej, bez Dzieciątka Jezus. U jej stóp leży potężny, konający smok, a z jego paszczy wystaje jabłko – nawiązanie do sceny kuszenia z Księgi Rodzaju. – Przywołuje werset z godzinek o Niepokalanym Poczęciu: Między cierniem lilija kruszy łeb smokowi. Jeśli jesteśmy w zażyłości z Maryją, to zło nie wyrządzi nam jakiejś takiej śmiertelnej szkody – wyjaśnia kustosz sanktuarium ks. Dominik Samulak.
Historia cudownego wizerunku Matki Bożej – niegdyś Tartakowskiej, dziś Łukawieckiej – jest jedną z mniej znanych kart polskiej pobożności maryjnej. Przeżywana rocznica skłania do przyjrzenia się jej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Obraz powstał w XVII wieku dla kaplicy zamkowej Potockich w Tartakowie – niewielkim miasteczku koło Sokala, na terenach dzisiejszej Ukrainy. Przez dziesięciolecia był czczony jak wiele innych wizerunków maryjnych, bez szczególnego rozgłosu. Wszystko zmieniło się 9 marca 1765 r.
Obraz, który płakał krwawymi łzami
Reklama
Tego dnia proboszcz parafii w Tartakowie zauważył niezwykłe zjawisko. Z oczu Maryi na obrazie zaczęły wypływać krwawe krople. Jak zapisano w historycznych dokumentach: „Obfite krwawe krople wydobywały się z oczu Maryi, aż strasznie było patrzeć. Niektóre na obrazie zasychały i po sobie znaki zostawiały, inne spływały. Podkładany pod obraz ręczniczek cały był zbroczony krwią." Zjawisko trwało do 24 marca i towarzyszyły mu inne niezwykłe wydarzenia – nad kościołem ukazywała się jasna poświata, a sam obraz zmieniał kolory.
Co istotne, cudu nie zaświadczyła pojedyncza osoba. Krwawe łzy widziały dziesiątki ludzi, co skłoniło hrabinę Potocką do zabiegania o oficjalne stanowisko Kościoła w tej sprawie. Powołano komisję, która przesłuchała ponad osiemdziesiąt osób – duchownych i świeckich z różnych stanów społecznych. 5 marca 1777 r. w Zamościu sufragan chełmski, bp Kochnowski, wydał dekret uznający obraz za cudowny i słynący łaskami. Tartaków stał się ważnym ośrodkiem kultu maryjnego, obok pobliskiego Sokala.
Wojenna tułaczka
Kult tartakowskiego wizerunku rozwijał się przez kolejne stulecia. W okresie międzywojennym ówczesny proboszcz, ks. Stefan Wrzołek, rozpoczął starania o koronację obrazu. Uroczystość wyznaczono na 7 października 1939 r. – święto Matki Bożej Różańcowej. Wybuch wojny przekreślił te plany. – Paradoksalnie, nie byłoby tego sanktuarium i tego obrazu tu, gdzie jest obecnie, gdyby nie wojna i to wszystko, co się z nią wiązało – zauważa ks. Samulak.
W 1944 r. gdy ludność polska musiała uciekać przed bandami UPA i działaniami wojennymi, dwie siostry służebniczki dębickie posługujące w Tartakowie wywiozły obraz do Dębicy. Działały za wiedzą i zgodą proboszcza, a całą operację nadzorował bp lwowski Eugeniusz Baziak. W domu zakonnym w Dębicy wizerunek przebywał przez 20 lat.
Reklama
W 1965 r. po konserwacji w krakowskiej pracowni obraz trafił do Łukawca – miejscowości, w której osiedliła się znaczna część repatriantów z Tartakowa.
Koronacja w Lubaczowie
Przygotowania do koronacji trwały lata. Na początku lat 80. rozpoczęto budowę nowego, murowanego kościoła – drewniany kościółek był zbyt mały dla rozrastającej się parafii i rosnącej liczby pielgrzymów. Świątynia Matki Bożej Królowej Polski została konsekrowana w 1990 r.
Rok później nadarzyła się niezwykła okazja. Jan Paweł II odbywał kolejną pielgrzymkę do ojczyzny, a na jej trasie znalazł się Lubaczów. 2 czerwca 1991 r. Ojciec Święty konsekrował katedrę lubaczowską, a następnego dnia celebrował Mszę św. na błoniach miasta.
Podczas liturgii Jan Paweł II nałożył koronę na skroń Maryi. To właśnie wówczas spełniło się marzenie ks. Wrzołka i pokoleń czcicieli tartakowskiego wizerunku. Kilka lat po koronacji kościół w Łukawcu został podniesiony do rangi sanktuarium.
Godzinki tartakowskie – odzyskany skarb
Z okazji rocznicy koronacji ks. Samulak postanowił na nowo wydać Godzinki tartakowskie – unikalne nabożeństwo zachowane w egzemplarzu z 1938 r., wydanym jeszcze przez ks. Wrzołka. To niezwykły tekst, którego struktura przypomina Godzinki o Niepokalanym Poczęciu, ale osnuta jest na cudach wypływających z zeznań świadków przed komisją kościelną. Każda część godzinek przywołuje wydarzenie biblijne, a następnie zestawia je z cudem dokonanym za wstawiennictwem Matki Bożej Tartakowskiej.
Uroczystości jubileuszowe
Reklama
Obchody 35-lecia koronacji odbędą się 3 czerwca. Uroczystej Mszy św. będzie przewodniczył abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski, który pochodzi z parafii w Łukawcu. Jest on świadkiem tamtych wydarzeń. W 1991 r. pełnił funkcję sekretarza abp. Mariana Jaworskiego i asystował podczas uroczystości koronacyjnych. Później został sekretarzem papieża, a następnie objął stolicę arcybiskupią we Lwowie.
Warto dodać, że abp Mokrzycki przyczynił się również do odrodzenia kultu maryjnego w samym Tartakowie. Na jego polecenie namalowano tam kopię cudownego obrazu, a Jan Paweł II zdążył poświęcić dla niej korony. Dziś w Tartakowie funkcjonuje diecezjalne sanktuarium, gdzie Maryja czczona jest jako Uzdrowienie Chorych – a wierni odmawiają tę samą modlitwę, która towarzyszy pielgrzymom w Łukawcu.
Matka Boża czeka
W przeszklonym przedsionku kościoła można zapoznać się z historią obrazu, obejrzeć fotografie i zabrać obrazek z modlitwą do Matki Bożej Tartakowskiej. Na szczególną uwagę zasługuje również kaplica św. Jana Pawła II z relikwiami i pamiątkami przekazanymi przez abp. Mokrzyckiego – świadectwo więzi polskiego papieża z tym wizerunkiem.
Krwawe łzy, które popłynęły z oczu Maryi w 1765 r. były ostrzeżeniem. Zapowiadały rozbiory Polski i nadchodzące klęski. Ale były też znakiem, że w najtrudniejszych chwilach Matka Boża pozostaje przy swoich dzieciach. To przesłanie nie straciło aktualności przez 260 lat i nadal przemawia z obrazu w Łukawcu.
