Reklama

Wiadomości

Z wody do lasu

To, że dziś żyjemy w świecie lasów, jest efektem jednej z najbardziej spektakularnych przemian w dziejach planety. Jak z sinic, przez mchy, wyrosły pierwsze lasy?

Niedziela Ogólnopolska 10/2026, str. 60-61

[ TEMATY ]

Świat pod lupą

Dariusz Biegacz/commons.wikimedia.org

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niełatwo wyobrazić sobie Ziemię bez roślin, bez lasów, drzew, krzewów, traw dających tlen, jedzenie i schronienie. A jednak przez większość dziejów Ziemi – kilka miliardów lat – krajobraz naszej planety był księżycowy. Była surową, kamienistą pustynią z ekstremalnymi temperaturami i zabójczym promieniowaniem.

Przemiana Ziemi w miejsce zdatne do życia była skomplikowanym procesem, wymagającym m.in. fotosyntezy i... czasu. Do produkcji energii, z tlenem jako produktem ubocznym, zaczęto ją wykorzystywać 2,3-2,5 mld lat temu. Robiły to sinice – mikroorganizmy bez korzeni ani gałęzi, proste w budowie. To one są uznawane za organizmy, które doprowadziły do tzw. katastrofy tlenowej i drastycznej zmiany atmosfery. Choć ta zmiana zabiła wiele organizmów beztlenowych, umożliwiła powstanie warstwy ozonowej i – setki milionów lat później – rozwój bardziej złożonego życia na lądzie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Na granicy morza i lądu

Dokładny czas pierwszej kolonizacji lądu przez rośliny nie jest pewny. Najstarsze znane okazy kopalne roślin datowane są na 480 mln lat temu, gdy były już potęgą przeobrażającą oblicze i klimat planety. Niewykluczone, że lądy zazieleniły się dużo wcześniej, na co wskazują dowody naukowe pochodzenia molekularnego – oparte na analizie makrocząsteczek biologicznych, takich jak DNA, RNA oraz białka, pokazujące ewolucyjne relacje między nimi.

Reklama

Przodkami dzisiejszych roślin lądowych były zielenice – jedno- lub wielokomórkowe beztkankowe organizmy powstałe w morzu w okresie wczesnego mezoproterozoiku (ok. 1,5 mld lat temu). To one z czasem w procesie trwającym miliony lat przejęły zdolność do fotosyntezy od sinic, włączając je do swoich komórek na drodze pierwotnej endosymbiozy. Poprzedziło to „wyjście” roślin na ląd – co też było długotrwałym procesem ewolucyjnym – a potem skolonizowanie lądów, co specjaliści uznają za jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Ziemi i jednocześnie za jedną z największych zagadek.

Dziś z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć: zielenice z grupy ramienicowych, żyjące na brzegach zbiorników wodnych, po wykształceniu mechanizmów chroniących przed wysychaniem stały się przodkami roślin lądowych. Pierwszymi grupami tych roślin – ok. 470-500 mln lat temu – były organizmy przypominające dzisiejsze mszaki – wątrobowce, mchy i glewiki. Miały formę mat roślinnych, inaczej: kożuchów glonowych, które zasiedliły brzegi wód – płytkich rzek, strumieni i obszarów podmokłych. Choć mchy to już rośliny lądowe, nie na darmo nazywa się je wilgociolubnymi. Ich cykl życiowy zależał od obecności wody. Potrzebowały jej m.in. do reprodukcji, a brak tkanek naczyniowych uniemożliwiał im życie w suchym środowisku. Z tych prymitywnych mat wyewoluowały później bardziej złożone rośliny naczyniowe, takie jak ryniofity, które zapoczątkowały wszystkie linie rozwojowe, prowadzące przez m.in. rośliny osiowe do żyjących i dziś gatunków roślin lądowych.

Między algą a mchem

Reklama

Wyewoluowanie od wodnych zielenic do lądowych mszaków, czyli lądowych roślin zarodnikowych, trwało miliony lat. Wykształcił się wtedy zestaw cech, które później pozwoliły pierwszym roślinom na zasiedlanie wilgotnych brzegów. Jednymi z takich cech były kutykuła – cienka, woskowa warstwa na powierzchni, chroniąca przed wyschnięciem, oraz aparaty szparkowe – otworki, które pozwalały „oddychać” bez utraty wilgoci. Wykształciła się też symbioza z grzybami, które rozpuszczały skały kwasami i przekazywały minerały roślinom, w zamian otrzymując cukry produkowane w fotosyntezie. Ta tzw. współpraca mikoryzowa stała się już na zawsze podstawowym mechanizmem, na którym polegają także współczesne rośliny, by przetrwać. Pojawienie się i rozwój roślin coraz lepiej przystosowanych do trudnego, nieprzyjaznego otoczenia na trwałe zmieniły planetę. Mszaki i porosty kruszyły skały swoimi kwasami. Przyczyniło się to do powstania pierwszej, cienkiej warstwy próchnicy, wietrzenia skał, powstania i rozwoju pierwszych gleb.

Po opanowaniu lądu rośliny cały czas różnicowały się i dostosowywały do nowych warunków życia, a ewolucja prowadziła do powstania złożonych ekosystemów lądowych. Zachowały się szczątki ryniofitów, pierwszych roślin naczyniowych. Pojawiły się ok. 430-400 mln lat temu (okres syluru/wczesnego dewonu); były prymitywnymi, pozbawionymi liści i korzeni widlastymi pędami i kłączami. Co istotne, wykształciły tkankę przewodzącą (ksylem), która pozwoliła im na transport wody i soli mineralnych, co umożliwiło oderwanie się od bezpośredniego sąsiedztwa wody i rozrost w górę. To, że nie odnaleziono pozostałości roślin starszych od ryniofitów (przetrwały po nich jedynie pozostałości ich zarodników), niczego nie przesądza. Pewnie nie zachowały się w postaci skamieniałości. Młodsze od ryniofitów były trymerofity, miały słabo, bo słabo, ale jednak wykształcony główny pęd – dalekiego protoplastę pni drzew. Pęd główny rozwijających się także w dewonie zosterofilofitów był już wyraźny.

Czas przełomu

Dewon, okres w paleozoiku (ok. 419-359 mln lat temu), był wyjątkowy i przełomowy dla roślin. Dlatego też w nazwaniu go „dewońską rewolucją roślinną” nie ma przesady. Rośliny wykształciły wtedy zaawansowane systemy korzeniowe, co pozwoliło im na lepsze odżywianie i stabilizację na lądzie. Proces ten doprowadził do powstania pierwszych nowoczesnych gleb.

Reklama

W dewonie nastąpił rozwój korzeni i liści. Rośliny zaczęły wytwarzać korzenie – do kotwiczenia w podłożu i pobierania wody, oraz liście – do fotosyntezy. W późnym dewonie, ok. 330-370 mln lat temu, pojawiły się nasiona – była to poważna zmiana, bo uniezależniała rośliny od wody w procesie rozmnażania; pozwoliła też, co ważne, na skolonizowanie rejonów bardziej suchych, położonych w głębi lądu.

Krajobraz Ziemi zmienił się zupełnie. Rośliny przestały występować tylko w pobliżu wody – zaczęły zajmować suche obszary, a przez to zmieniać bieg rzek i stabilizować linie brzegowe. To przeobraziło ekosystemy Ziemi na zawsze. Podczas gdy na początku dewonu rośliny były małe i proste, do metra wysokości, pod koniec tego okresu niektóre drzewa osiągały nawet 30 m wysokości. Do tego rośliny, które wcześniej były prostymi organizmami bez liści i korzeni, wyewoluowały w dewonie w złożone formy z prawdziwymi systemami korzeniowymi, tkankami przewodzącymi i liśćmi. Poza tym pod koniec dewonu pojawiły się pierwsze rośliny nasienne (paprocie nasienne), co uniezależniło rozmnażanie roślin od środowiska wodnego.

Las Calamophyton

Nastąpiła ponadto gwałtowna kolonizacja lądów przez rośliny naczyniowe i doszło do powstania pierwszych lasów. Tworzyły je pierwsze rośliny o budowie drzewiastej, takie jak Archaeopteris czy Calamophyton. Ten pierwszy, uznawany za pierwsze nowoczesne drzewo, wyglądał co prawda jak skrzyżowanie dzisiejszego iglaka z paprocią, ale osiągał nawet 30 m wysokości. I jako pierwszy miał drewno identyczne jak u dzisiejszych sosen, poza tym głęboki system korzeniowy i liście zrzucane sezonowo.

Calamophyton przypominający kilkumetrową prymitywną palmę nie miał prawdziwych liści – ich funkcję pełniły gęste, gałązkowate struktury na szczycie pnia. W 2024 r. w Somerset w Anglii odkryto skamieniały las Calamophyton, najstarszy znany las na Ziemi. Sprzed – bagatela! – 390 mln lat. Rósł na długo przed pojawieniem się człowieka, przed powstaniem Laurazji i Gondwany oraz współczesnych kontynentów.

2026-03-03 12:40

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kosmiczny kod Majów

Niedziela Ogólnopolska 26/2026, str. 60-61

[ TEMATY ]

Świat pod lupą

es.wikipedia.org

Strefa archeologiczna A guada Fénix

Strefa archeologiczna A guada Fénix

W sercu meksykańskiej dżungli odkryto konstrukcję o skali, która wymyka się wyobraźni. Jest to monumentalny kosmogram – materialna mapa wszechświata – który nie tylko zachwyca rozmachem, ale również podważa dotychczasowe wyobrażenia o narodzinach cywilizacji Majów.

Na długo przed tym, zanim w Mezoameryce wyrosły strzeliste piramidy Tikal czy Palenque, ludzie zamieszkujący nizinne tereny dzisiejszego południowego Meksyku stworzyli budowlę, której skala i znaczenie dopiero niedawno zostały zrozumiane.
CZYTAJ DALEJ

Marszałku, wyjdź zza stodoły

2026-10-03 00:09

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Oj, pycha kroczy przed upadkiem. Na piątkowej konferencji w Sejmie Krzysztof Nowina-Konopka z WPolsce24 jako jedyny na sali powiedział rzecz elementarną. Marszałek Włodzimierz Czarzasty występuje publicznie, na tle flag, przed kamerami, dziennikarzami, a za pośrednictwem mediów przed milionami Polaków i mówi o prezydencie „Karol Nawrocki”, a o prezesie Trybunału „Bogdan Święczkowski z Trybunału”. Tymczasem nikt do niego samego nie zwraca się „Włodzimierz Czarzasty z Sejmu”, tylko „panie marszałku”. Apel prosty: do ludzi na konstytucyjnych stanowiskach zwracać się adekwatnie. Oczywiste? Jak widać wciąż nie dla wszystkich.

I tu nie chodzi o żaden formalny przepis. Nikt nie wyciąga regulaminu Sejmu ani kodeksu dobrych manier. Zwrot „panie marszałku” nie jest grzecznościowym dodatkiem wobec Włodzimierza Czarzastego. Jest uznaniem powagi urzędu i Sejmu, który ten urząd reprezentuje. Tak samo „panie prezydencie” nie jest ukłonem wobec Karola Nawrockiego, tylko wobec głowy państwa. Kto mówi nazwiskiem i dopiskiem „z Trybunału”, nie obraża prywatnie człowieka, tylko odbiera powagę instytucji, którą tamten sprawuje z woli narodu albo z mocy ustawy. A kto sam nie chce być „Włodzimierzem Czarzastym z Sejmu”, dobrze wie, że tytuł nie należy do niego. Należy do izby.
CZYTAJ DALEJ

Strażacy w Województwa Łódzkiego pielgrzymowali do Matki Bożej Skoszewskiej

2026-10-03 17:42

ks. Paweł Kłys

10. Pielgrzymka Państwowych i Ochotniczych Straży Pożarnych do sanktuarium maryjnego w Skoszewach Starych

10. Pielgrzymka Państwowych i Ochotniczych Straży Pożarnych do sanktuarium maryjnego w Skoszewach Starych

Po raz dziesiąty strażacy Ochotniczych i Państwowych Straży Pożarnych województwa łódzkiego pielgrzymowali do Sanktuarium Matki Bożej Skoszewskiej w Starych Skoszewach. W sobotę 3 października uczestnicy modlili się za siebie i swoje rodziny oraz dziękowali Bogu za kolejny rok służby.

Pielgrzymka rozpoczęła się przy remizie OSP w Starych Skoszewach. Strażacy wraz z pocztami sztandarowymi przeszli w uroczystym pochodzie do sanktuarium, gdzie uczestniczyli we Mszy św. pod przewodnictwem bp. Zbigniewa Wołkowicza, biskupa pomocniczego Archidiecezji Łódzkiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję