Reklama

Wiadomości

Forteca nad Dunajem

Twierdza Golubac, dawna duma królów i sułtanów, wznosi się wprost z wody i wspina na stromy brzeg Dunaju w miejscu, gdzie rzeka stanowi granicę między Serbią a Rumunią. Jej szeroko rozlane wody tworzą tu jezioro, by – kiedy tylko miną twierdzę – zmienić się w kanion przedzierający się przez góry Ðerdap

Niedziela Ogólnopolska 35/2017, str. 36-37

[ TEMATY ]

turystyka

Margita Kotas

Wieże twierdzy Golubac wyrastają na wapiennych skałach brzegu Dunaju

Wieże twierdzy Golubac
wyrastają na wapiennych
skałach brzegu Dunaju

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Średniowieczna forteca wznosi się na południowym brzegu Dunaju i wyznacza zachodnią granicę Parku Narodowego Đerdap – Żelazne Wrota. Ten najdłuższy, blisko 100-kilometrowy przełom rzeczny w Europie swą nazwę: Porta Ferea – Żelazne Wrota –zawdzięcza eksplorującym te strony Rzymianom. Po drugiej stronie rzeki, już na terenie Rumunii, znajdują się ruiny zamku Laslowar. Najwięcej turystów odwiedza ruiny w Golubac w sierpniu, kiedy odbywają się tu regaty żeglarskie, ale i w pozostałe letnie miesiące zaglądają tu przybysze nie tylko z Serbii i regionu Bałkanów, ale też coraz częściej z Polski.

Gołębi zamek

Golubac (pol. Gołąbiec) bierze swą nazwę od serbskiego słowa „golub” bądź węgierskiego „galamb” – gołąb. Tłumaczy się ją na trzy sposoby. Pierwsza hipoteza głosi, że w głównej wieży twierdzy więziono niegdyś bizantyńską królową, która z nudów dokarmiała gołębie. Inna wywodzi nazwę od gnieżdżących się tu dzikich gołębi. Kolejna – która wydaje się najbardziej wiarygodna – wskazuje, że zamkowe wieże podobne są do gołębi siedzących na skałach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Pierwsi to miejsce nad Dunajem docenili Rzymianie, budując w I wieku umocnioną osadę Castrum Columbarum. Podobno bywał w niej sam cesarz Dioklecjan. Zniszczona przez Hunów twierdza została odbudowana w VI wieku za panowania bizantyńskiego cesarza Justyniana. Dzisiejsze ruiny są pozostałością zamku wybudowanego przez Węgrów w miejscu Castrum Columbarum najprawdopodobniej w II poł. XIII lub na początku XIV wieku. To oni nadali mu nazwę Galambóc. Po raz pierwszy Golubac wzmiankowany jest w 1335 r. jako węgierska twierdza graniczna. W 1391 r. forteca została zdobyta przez Turków. W 1428 r. wojska węgierskie dowodzone przez króla Zygmunta Luksemburskiego podjęły próbę odbicia twierdzy, ale mimo ciężkich walk nie udało się tego dokonać. W ciągu kolejnych wieków twierdza Golubac przechodziła z rąk do rąk Węgrów, Turków, Serbów i Habsburgów, by w 1867 r. znaleźć się w posiadaniu Serbii.

Dziewięć wież

Golubac uznawany jest za najładniejszą ruinę średniowiecznego zamku w Serbii i opinia ta, mimo iż tak naprawdę niewiele pozostało z potęgi twierdzy, nie jest przesadzona. Dla pozostałości fortecy piękną oprawę stanowi przyroda. Mury twierdzy biegną od rzeki w górę wzdłuż stromych zboczy. Z wapiennej skały wznoszącej się nad Dunajem wyrasta na różnych wysokościach dziewięć potężnych baszt o wysokości 20-30 m, połączonych murami z blankami. Większość z nich postawiono na planie kwadratu. Najwyższa z wież nosi nazwę Šešir kula (Wieża Kapelusz). Najmłodszą, niższą i ośmiokątną, postawili Turcy w 1480 r. w celu obrony przed wojskami węgierskimi, które miały w zwyczaju odbijać swoje twierdze z rąk wroga. Turecka wieża robi wrażenie bardzo niskiej, ale to tylko złudzenie, ponieważ w większości znajduje się ona pod wodą – poziom Dunaju podniósł się tutaj po zbudowaniu zapory i elektrowni wodnej Đerdap.

W latach 20. XX wieku przez dwie bramy twierdzy przeprowadzono drogę Đerdapskiej Magistrali, co mocno osłabiło mury twierdzy. Do końca 2016 r. w ramach Strategii UE dla Regionu Dunaju miała być przeprowadzona rekonstrukcja twierdzy, jednak w terminie tym wykonano jedynie 15 proc. zaplanowanych prac i nie wiadomo, kiedy projekt zostanie ukończony.

Źródło Zawiszy

Reklama

W miejscu, gdzie droga Đerdapskiej Magistrali mija pierwszą bramę, znajduje się źródło im. Zawiszy Czarnego, upamiętniające miejsce śmierci słynnego rycerza. Do obudowy istniejącego tu wcześniej ujęcia wody w 2003 r. przymocowano z polskiej inicjatywy tablicę z portretem rycerza i napisem sporządzonym w językach serbskim i polskim: „W Golubcu zginął w 1428 roku z rąk tureckich sławny polski rycerz, symbol odwagi i prawości Zawisza Czarny. Cześć bohaterowi”. Tym symbolicznym miejscem pamięci o sławie polskiego rycerstwa opiekują się harcerze z Kielecczyzny, a serbski Golubac od lat współpracuje z Garbowem k. Sandomierza – miejscowością, w której urodził się Zawisza Czarny herbu Sulima.

Bohaterska śmierć

Reklama

Polski rycerz podczas bitwy w Golubacu pełnił rolę dowódcy oddziałów najemnych i osłaniał odwrót Zygmunta Luksemburskiego spod twierdzy. Ten miał posłać łódź dla Zawiszy i nakazać mu ewakuację, rycerz postanowił jednak pozostać ze swoimi towarzyszami na polu bitewnym. Odsyłając łódź, ruszył z dwoma pieszymi przeciw całemu wojsku tureckiemu. Został otoczony przez wroga i wzięty do tureckiej niewoli. Zginął 12 czerwca 1428 r. Legenda głosi, że przyczyną śmierci Zawiszy był konflikt między dwoma janczarami o to, czyim jeńcem będzie Zawisza. Podczas kłótni jeden z przeciwników wyciągnął jatagan i obciął Zawiszy głowę. Legendę tę przytacza w swej relacji jeden z największych piewców Zawiszy Czarnego – polski kronikarz Jan Długosz, który czyny rycerza barwnie opisał w dziele „Roczniki, czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego”. „Niebawem obskoczony przez Turków, którzy wzięli go za króla lub jakiego księcia dla zbroi świecącej i połowy czarnego orła, którego miał w herbie, na płaszczu rycerskim okrywającym zbroję, dostał się do niewoli” – napisał Długosz. Według jego dalszej relacji, pojmanego Zawiszę miano prowadzić do sułtana, zdjąwszy mu szyszak z głowy. Wówczas to miało dojść do kłótni dwóch żołnierzy tureckich, w wyniku której słynny jeniec stracił życie. W rzeczywistości nieznane są szczegóły śmierci Zawiszy, ale jej przyczyn historycy upatrują przede wszystkim w nieudolności króla Zygmunta Luksemburskiego jako naczelnego dowódcy zakończonej niepowodzeniem próby odbicia twierdzy z rąk Turków.

Pamięć o czynach

Podobnie jak szczegóły śmierci nieznane jest również miejsce pochówku bohatera z Golubaca. W listopadzie 1428 r. w kościele Franciszkanów w Krakowie odbył się jedynie symboliczny pogrzeb Zawiszy. Tam też znalazło miejsce ufundowane przez wdowę po rycerzu – Barbarę z Radolina epitafium z wyrytymi słowami elegii kanonika wawelskiego i sekretarza króla – Adama Świnki: „Twój herb tu pięknie błyszczy, lecz nie tu twe prochy, Mężny Zawiszo Czarny, co cię śmierć zabrała...”. Można je było oglądać jeszcze w XVI wieku, nie zachowało się jednak do naszych czasów. W 2012 r. odsłonięto nową tablicę poświęconą rycerzowi. Tradycja głosi, że Zawisza Czarny pochowany został po bitwie przez miejscowych Serbów, w rzeczywistości jednak ciało rycerza nie zostało odnalezione. Nie zginęła pamięć o czynach wielkiego rycerza, m.in. o jego udziale w bitwie pod Grunwaldem, podczas której wraz ze swym bratem Janem Farurejem walczył w szeregach chorągwi ziemi krakowskiej – najbardziej elitarnym oddziale. Choć nie ma na to wyraźnych dowodów, niewykluczone, że to właśnie Zawisza w krytycznym momencie bitwy uratował królewski sztandar. Na Jasnej Górze natomiast pieczołowicie przechowywana jest zbroja Zawiszy Czarnego, która dowodzi, że swój przydomek rycerz zawdzięczał nie tyle jej barwie – jak utrzymywali niektórzy – co kruczoczarnym włosom i ciemnej karnacji.

Nie może dziwić, że symbol odwagi i prawości doczekał się równie dzielnych potomków. Spośród czterech synów Zawiszy Stanisław z Rożnowa poległ w bitwie pod Warną w 1444 r., a Jan z Rożnowa został pojmany do niewoli w bitwie pod Chojnicami w 1454 r. To w linii prostej od Jana i jego córki Barbary wywodzą się hetman Stanisław Koniecpolski, książę Bogusław Radziwiłł czy też mjr Henryk Dobrzański „Hubal”.

Koniec

2017-08-23 10:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rzymskie ślady papieży

Monumentalne bazyliki i całkiem małe kościoły, starożytne Koloseum, prestiżowy uniwersytet, pełne niespodzianek ulice Rzymu i tchnące spokojem Ogrody Watykańskie – miejsc jest tyle, że nie sposób wszędzie się zatrzymać

Uroczystości kanonizacyjne są doskonałą okazją do pokazania i przypomnienia choć kilku miejsc w Rzymie związanych z osobą Jana Pawła II. Wielu pielgrzymów z Polski będzie mogło przejść śladami Papieża Polaka, a ci, którzy pozostaną w Polsce, mogą odbyć tę wędrówkę z „Niedzielą”.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo Marii Magdaleny jest pełne: „Widziałam Pana”

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Domena publiczna

Św. Maria Magdalena

Św. Maria Magdalena
Pieśń nad Pieśniami osiąga tutaj jeden z najwyższych szczytów całej księgi. Oblubienica prosi: „Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu”. W świecie starożytnym pieczęć potwierdzała własność, chroniła i uwierzytelniała. Zostawiała znak, który każdy umiał rozpoznać. Prośba dotyka więc trwałości więzi. Serce oznacza wnętrze człowieka, jego pamięć i wolę. Ramię oznacza działanie. Miłość ma przeniknąć jedno i drugie: być obecna w sercu i w czynie. To przynależność przeżywana całą osobą, trwalsza niż chwilowe wzruszenie. Dalej pada zdanie: „Miłość jest potężna jak śmierć”. W ludzkim doświadczeniu śmierć sięga po każdego. Pieśń zestawia z nią miłość, by ukazać jej siłę i nieustępliwość. Kolejny obraz mówi o żarliwości nieustępliwej jak Szeol - o przywiązaniu, które obejmuje serce całe i niepodzielone. W samym środku wersetu pojawia się zwrot rzadki: „płomień Pański”. Hebrajskie słowo zachowuje skróconą postać imienia Boga. Miłość okazuje się więc ogniem, którego ostateczne źródło bije w samym Panu. Wielkie wody i rzeki nie zdołają jej zagasić. W Biblii wody oznaczają zwykle chaos i zagrożenie; tutaj przegrywają. Ostatnie zdanie odrzuca handel: miłości nie kupuje się za cały majątek domu. Hipolit Rzymski, autor najstarszego chrześcijańskiego komentarza do tej księgi, w szukającej Oblubienicy widział niewiasty, które o świcie biegły do grobu Jezusa. Orygenes odczytywał te słowa jako wezwanie do więzi obejmującej pamięć, wolę i wierność. Kościół słyszy w nich także miłość Boga do duszy i do Kościoła. Ten ogień pozostaje jedyny.
CZYTAJ DALEJ

Znalezione na kościelnym strychu

2026-07-22 13:31

mat. pras

Odnaleziony portatyl w Pakosławsku

Odnaleziony portatyl w Pakosławsku

Kościoły na Dolnym Śląsku mają swoją, często trudną historię. W wyniku wojny wiele z nich zostało zniszczonych, później odbudowanych. Od tego czasu kolejne pokolenia dbały o ich piękno. Zdarzały się także takie sytuacje, że wiele pięknych i ważnych dla danej wspólnoty rzeczy zostało wyniesionych na strych, z czasem o nich zapomniano, a po latach zostały “odnalezione i przypomniane” lokalnej społeczności wiernych.

W ostatnim czasie takimi znaleziskami pochwalili się proboszczowie z Pakosławska i Lutyni. Na strychach tamtejszych świątyń odnaleziono konkretne przedmioty. W Pakosławsku, w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, ks. Tobiasz Matkowski natrafił na zabytkowy portatyl z relikwiami męczenników. Z kolei w Lutyni, ks. Janusz Betkowski odnalazł gipsowe figury Apostołów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję